Niespełna 2 godziny od Krk, w środku-nigdzie, bez szans na zasięg telefonu. Miejscówka, którą z czystym sumieniem polecić mogę KAŻDEMU, kto nie jest ortodoksyjnym wyznawcą all inclusive. Dojdziesz (głównym, czerwonym, beskidzkim) albo dojedziesz; będziesz sam, z drugą połową, z potomkami, ze znajomymi; będziesz chciał siedzieć, chodzić po górach, szukać doznań kulturalnych czy kulinarnych (te ostatnie dostępne od ręki i na miejscu) - nieważne i tak na pewno wyjedziesz szczęśliwy.
Dowód? => Szczere i wielkie jak grochy łzy Mileny, która powiedziała w momencie wyjazdu: A nie możemy tu zostać na zawsze? Ok córka może na razie nie możemy, ale na pewno wrócimy...
Dziś kończąc zdecydowanie za krótki pobyt i już czując szczeniacką tęsknotę - jak wtedy, gdy kończyła się pierwsza kolonia, pierwszy obóz wędrowny, pierwszy wyjazd pod namiot z pierwszą wielką miłością - daję dla Chaty Kasi w Wołowcu pod numerem 17 ocenę maksymalną 5/5, 10/10, 100/100