Byliśmy już mega wyczerpani i głodni ratowała nas tylko chata Kasi, a tu jak na złość tego wieczoru Kaśka wyskoczyła do znajomej na pogaduchy. W moim głosie wyczuła jednak ze jest nam potrzebna i mimo że dzieliło nas dobre 30km przyjechała od razu. Jajecznica na farszu do pierogów była obłędna a rozmowa do późnego wieczoru podkreślała charakter tego miejsca. Gorąco polecam i uważam za babka ma to "coś".